Włoszczowski Portal Informacyjno-Medialny

Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 59

Nowe granice ochronne wody w gminie Włoszczowa przysporzyły wielu problemów inwestorom

 

strefy

fot. Strefy - Tablice informacyjne zostały wreszcie wkopane. Teraz właściciele działek wiedzą, gdzie jest granica strefy ochronnej wody.

 

Rolnicy, którzy chcą rozwijać swoje gospodarstwa narzekają, iż przez działania władz samorządowych w sprawie zmiany stref ochrony ujęć wód, zostali zablokowani i ponieśli duże straty. Będą żądać odszkodowania od gminy. Na razie kierują skargi do województwa.

 

 

BURMISTRZ GŁÓWNYM INICJATOREM

 

Głównym inicjatorem i zwolennikiem zmiany strefy wodnej z 2007 r. był obecny burmistrz Włoszczowy Bartłomiej Dorywalski. Rada Miejska poprzedniej kadencji w 2007 r. upoważniła go do zmiany rozporządzenia Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie z dnia 14.05.2007 r., ustanawiającego strefę wodną dla Włoszczowy.

 

08.01.2008 r. rozporządzenie dyrektora RZGW zostało na wniosek Dorywalskiego uchylone, co skutkowało pozbawieniem ochrony włoszczowskich ujęć wody – zwracał na to uwagę burmistrzowi m.in. Departament Prawny Ministerstwa Środowiska, a później potwierdził to samo Sekretarz Stanu z Ministerstwa Stanisław Gawłowski, odpowiadając na interpelację poselską Bartłomieja Dorywalskiego.

 

W 2010 r. do opracowania nowych stref wodnych Rada Miejska we Włoszczowie upoważniła już dyrektora Włoszczowskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Dnia 18.10.2012 r. weszło w życie rozporządzenie dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej z 17.09.2012 r. w sprawie ustanowienia nowej strefy ochronnej ujęć wody podziemnej dla czterech studni we Włoszczowie. Zmieniono też strefę wodną w Dankowie Małym. 

 

WIĘKSZA STREFA

Obszar strefy został zwiększony, w stosunku do tego, który był w 2007 r. Obszar ochrony pośredniej studni we Włoszczowie powiększył się do około 9 kilometrów kwadratowych, a Dankowa Małego do około 3,5 kilometra kwadratowego.

Ochrona włoszczowskich ujęć objęła teren prawie 3500 działek o łącznej powierzchni około 900 ha, zlokalizowanych w dużej części miasta, Kuzkach, Ewinie i Woli Wiśniowej. Strefa dla Dankowa Małego objęła ponad 350 działek o powierzchni 345 ha. Takie strefy wprowadzono na podstawie dokumentacji hydrologicznej.

Właściciele działek nic nie wiedzieli o nowej strefie, nikt ich pisemnie nie poinformował. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez lokalne media Urząd Gminy zareagował. Mieszkańcom roznoszono ulotki pod tytułem „Uwaga! Obowiązują nowe strefy ochronne ujęć wody!!!” z obrazkiem zadowolonego rolnika stojącego w łanach zboża… Wkopano też na działkach tablice graniczne strefy. 

 

CZEGO NIE WOLNO

Ustanowiona nowa strefa ochronna ujęć wody podziemnej we Włoszczowie i Dankowie wprowadziła nakazy, zakazy i ograniczenia. Zablokowała działalność nie tylko przemysłową, o czym wielokrotnie pisały miejscowe media, ale również rolniczą, wprowadzając tym samym ograniczenia dla inwestorów i to na znacznie większym obszarze, niż było w 2007 r.

Zgodnie z najnowszym rozporządzeniem dyrektora RZGW i prawem wodnym, na terenie ochrony pośredniej włoszczowskich ujęć wody obowiązuje zakaz wprowadzania ścieków do wód lub ziemi, rolniczego wykorzystania ścieków, stosowania środków ochrony roślin, pryzm kiszonkowych, lokalizowania ferm hodowli zwierząt, mycia pojazdów mechanicznych i inne.

- Wszystkie nakazy, jakie wprowadzono w rozporządzeniu, znalazły się w nim na wniosek właściciela ujęcia wody. To właściciel wskazuje we wniosku, jakie ograniczenia byłyby korzystne dla ochrony ujęcia wody – tłumaczył „Echu Dnia” Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie. Właścicielem ujęć, przypomnijmy, jest gmina Włoszczowa.

„Celem wprowadzenia strefy nie było dokuczanie komukolwiek w prowadzeniu działalności rolniczej czy gospodarczej, a zapewnienie poboru wody należytej jakości wolnej od zanieczyszczeń” – tłumaczył się Urząd Gminy.

GMINA WPROWADZA W BŁĄD Z NAWOZAMI

Po nagłośnieniu sprawy, zrobił się szum. Gmina pisała długie wyjaśnienia w Internecie opatrzone trzema wykrzyknikami (Nowe strefy ujęć wody nie blokują rolników!!!”). Urząd twierdził, że zakazy w nowym rozporządzeniu obowiązywały od 14 lat i znacząco się nie zmieniły.

Urzędnicy uspokajali rolników, iż we Włoszczowie i Dankowie można stosować nawozy zgodnie z ustawą o nawozach i nawożeniu oraz rozporządzeniem Ministra Rolnictwa w sprawie szczegółowego sposobu stosowania nawozów, a także środki ochrony roślin dopuszczone w strefach (tak napisano na stronie internetowej gminy oraz na wydanej przez urząd ulotce).

Jeden z mieszkańców wystąpił z zapytaniem do dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, czy to prawda. Otrzymał odpowiedź następującej treści: „Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 16 kwietnia 2008 r. nawozy stosuje się na gruntach rolnych w odległości co najmniej 20 m od stref ochronnych ujęć wody. Należy przez to rozumieć, iż na terenie stref ochronnych ujęć wody stosowanie nawozów jest zabronione”. Zatem gmina wprowadza rolników w błąd i namawia do łamania prawa, pozwalając na stosowanie nawozów w strefie!

 

PROBLEMY INWESTORÓW

Poszkodowanych przez strefy nie brakuje. Jedną z takich osób jest przedsiębiorca Henryk Migacz, który naprzeciwko cmentarza przy ulicy Partyzantów we Włoszczowie chciał wybudować nowoczesną stację paliw z myjnią. Chciał dać pracę kilkunastu ludziom. Gmina mu nie pozwoliła na budowę.  

Kolejną poszkodowaną osobą jest Stanisław Gawron, rolnik, który posiada gospodarstwo specjalizujące się w produkcji roślinnej o powierzchni około 400 ha. Od 2010 r. starał się on o budowę biogazowni we Włoszczowie. Miała ona służyć do wytwarzania prądu i ciepła ekologicznego.

Stanisław Gawron kupił już teren przemysłowy o powierzchni około 3 ha. Później okazało się, że nie może tam budować biogazowni, bo działka znajduje się w strefie ochronnej wody. Musiał kupić kolejną działkę poza strefą. Twierdzi, że poniósł około 400 000,00 zł strat. A chciał stworzyć około dziesięciu miejsc pracy. Planował skupować płody rolne od rolników z ponad 1000 ha.

Problemy ze strefą wodną mają też Jan i Teresa Szafrańscy z Włoszczowy, który prowadzą gospodarstwo warzywnicze. Teraz całe ich 8,5 ha gospodarstwa znalazło się w strefie. Właściciel poinformował gminę, że zaprzestaje produkcji w związku z wprowadzonymi zakazami.

Szafrańscy kilka lat temu chcieli poszerzyć swoją działalność, założyć sad, jednak gmina ostatecznie nie wydała im zgody na te inwestycje, tłumacząc to obecnością strefy. - Sądzimy się z gminą od 14 lat, jak nam wprowadzono zakaz stosowania nawozów. W 2010 r. wygraliśmy. Dostaliśmy odszkodowanie za dwa lata – opowiada właścicielka.

 

CHCĄ ODSZKODOWAŃ

Inni poszkodowani mieszkańcy zamierzają iść w ślady państwa Szafrańskich. Powtarzają, iż we Włoszczowie nie opłaca się nic robić. – To jakaś paranoja z tymi strefami. Zablokuje to rozwój Włoszczowy na wiele lat – uważa Stanisław Gawron. – Będę domagał się odszkodowania – mówi rolnik i opowiada, jaką miał ostatnio nieprzyjemną rozmowę z burmistrzem w Urzędzie Gminy.

Inni poszkodowani rolnicy, a jest ich coraz więcej (dowiedzieliśmy się o trzech nowych osobach, które prowadzą duże hodowle), również zastanawiają się nad wystąpieniem o odszkodowania od gminy za utrudnianie im działalności. Prawnicy podkreślają, że takie sprawy odszkodowawcze mogą być bardzo trudne, skomplikowane (trzeba dobrze udokumentować szkodę) oraz kosztowne.

Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą „Prawo wodne” mieszkańcy, którzy ponieśli szkody w związku z wprowadzoną strefą wodną, mogą ubiegać się o odszkodowanie. Mówi o tym artykuł 61.

- Osobom, które nie mogą użytkować swoich działek w sposób, w jaki do tej pory użytkowały właśnie poprzez ustanowienie strefy ochronnej, mogą zgodnie z prawem otrzymać odszkodowanie od właściciela ujęcia wody na zasadach określonych w ustawie „Prawo wodne” – potwierdza RZGW Warszawa.

 

SKARGA DO MARSZAŁKA I WOJEWODY

Włoszczowscy rolnicy byli ostatnio na spotkaniu u wicemarszałka województwa Piotra Żołądka w sprawie roszczeń odszkodowawczych od gminy Włoszczowa. Szafrańscy złożyli już wniosek do marszałka o wypłatę corocznego odszkodowania lub wykup całego gospodarstwa przez gminę. Czekają na odpowiedź.

14.02.2013 r. siedmiu radnych z Polskiego Stronnictwa Ludowego i Stowarzyszenia Włoszczowa – Stop Podziałom zwróciło sie z wnioskiem do przewodniczącego Rady Miejskiej Mariana Hebdowskiego aby przewodniczący zwołał sesję nadzwyczajną. Radni  chcieli, aby przewodniczący zwołał sesję nadzwyczajną, na której burmistrz miałby przedstawić informację o okolicznościach ustanowienia strefy wodnej, a później odbyłaby się dyskusja z mieszkańcami.

Marian Hebdowski odpisał radnym 21.02.2013 r., że zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym muszą uzupełnić swój wniosek poprzez załączenie projektów uchwał, bowiem sam podany porządek obrad to za mało według przewodniczącego. Radni Leszek Kotulski i Zbigniew Dragan napisali skargę do wojewody świętokrzyskiego na zachowanie przewodniczącego Rady Miejskiej.

 

PRZEWODNICZĄCY POWINIEN ZWOŁAĆ SESJĘ

 Dnia 05.03.2013 r. wicewojewoda świętokrzyski Grzegorz Dziubek odpisał skarżącym, załączając opinię prawną w sprawie odmowy zwołania sesji nadzwyczajnej we Włoszczowie. Wynikało z niej, że Marian Hebdowski powinien zwołać sesję, gdyż wniosek radnych spełniał wymogi do zorganizowania nadzwyczajnego posiedzenia (wcale nie musiał mieć uzasadnienia ani projektów uchwał, gdyż radni chcieli tylko podyskutować nad pilną sprawą, a nie podejmować konkretnych uchwał).

Skarżący nie są zadowoleni z odpowiedzi wicewojewody. – Wojewoda nie stanął na wysokości zadania. Powinna być wydana decyzja, czy skarga jest zasadna, czy też nie jest. Jeśli jest, to przewodniczący Rady Miejskiej powinien otrzymać z Urzędu Wojewódzkiego upomnienie i nakaz zwołania takiej sesji – uważa radny Leszek Kotulski.

Urząd Wojewódzki w Kielcach poinformował tylko, że „ustawodawca nie przewidział żadnych rozwiązań prawnych w przypadku gdyby przewodniczący rady nie zwołał takiej sesji mimo złożenia odpowiedniego wniosku”. Sesja nadzwyczajna nie odbyła się. Władze gminy, chcąc uspokoić nastroje społeczne, wprowadziły jedynie na sesji 05.03.2013 r. punkt dotyczący przedstawienia krótkiej informacji dyrektora Włoszczowskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji o jego działaniach w sprawie zmiany stref.

/TLW INFO/

 

 

czwartek, 28 marzec 2013 21:17
Czytaj dalej... 2

Naczelnik Urzędu Skarbowego we Włoszczowie informuje:

wtorek, 26 luty 2013 19:46
Czytaj dalej... 1

Ujawniamy pensje samorządowców ze wszystkich gmin powiatu. Zobaczcie, ile dostają radni

 pieniądze

Najwięcej ze wszystkich samorządowców w powiecie włoszczowskim zarabia burmistrz Włoszczowy Bartłomiej Dorywalski – to ponad 11 700 złotych brutto. Takiego wynagrodzenia nie mają nawet niektórzy prezydenci 300-tysięcznych miast. Od tego roku podwyżkę zafundował sobie też wójt i radni Secemina.

 

Burmistrz ma więcej od prezydentów

Jak pamiętamy, w połowie 2009 roku, przed zbliżającym się końcem kadencji, Rada Miejska we Włoszczowie na nadzwyczajnej sesji bez udziału mieszkańców, podniosła burmistrzowi wynagrodzenie o 1 400 złotych brutto do kwoty 10 635 złotych, a sobie diety o 200 złotych netto z 688 do 888 złotych. To wywołało wielkie oburzenie społeczeństwa. Niektórzy nazywali ten hojny gest „skokiem na gminną kasę”. Dziura budżetowa gminy wynosiła w tym czasie prawie 19 milionów złotych.

Obecnie 34-letni burmistrz Bartłomiej Dorywalski zarabia 11 760 złotych brutto. Czyli od tamtego czasu wzrosło mu wynagrodzenie o dodatkowe 1 100 złotych. Gmina jest zadłużona na ponad 20 milionów 300 tysięcy złotych. Z rankingu wynagrodzeń samorządowców w województwie świętokrzyskim, opublikowanego 7 stycznia tego roku przez dziennik „Echo Dnia” wynika, że Dorywalski zarabia więcej o około 700 złotych od burmistrza sąsiedniej większej gminy Jędrzejów Marcina Piszczka, o 800 złotych więcej od starosty włoszczowskiego Zbigniewa Matyśkiewicza i o prawie 1 900 złotych więcej od wojewody świętokrzyskiego Bożentyny Pałki-Koruby.

Według rankingu „Gazety Wyborczej” i portalu Monay.pl, w 2010 roku prezydenci 200-350 tysięcznych miast, takich jak Lublin, Białystok, Gdynia, czy Radom mieli mniejsze pobory, niż burmistrz 10-tysięcznego miasteczka Włoszczowy. Bartłomiej Dorywalski zarabiał w tym czasie tylko o 700 złotych mniej od prezydenta Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

 

Inne nasze gminy też bogate

Kontrowersje wzbudziły też pensje ustalone po ostatnich wyborach w 2010 roku przez rady dla nowo wybranych wójtów. Na przykład nowy wójt gminy Kluczewsko Rafał Pałka dostał od razu prawie 9 000 złotych brutto, to jest o około 700 złotych więcej od byłego wójta Kazimierza Nowaka, który rządził tą gminą przez cztery kadencje (16 lat). Radni gminni też podnieśli sobie diety od 20 do 200 złotych (przewodnicząca). Szeregowi radni Kluczewska mają, mimo to, najniższe diety w całym powiecie włoszczowskim (150 złotych), które stanowią tylko jedną ósmą wynagrodzenia ich szefowej Wandy Popczyk-Fiecek (1 200 złotych) i jedną czwartą tego, co zarabiają ich koledzy „zza miedzy”, czyli Krasocina.

Odwrotna sytuacja z pensją wójta była w gminie Krasocin, która ma ponad dwa razy większy budżet od Kluczewska. Ireneusz Gliściński - nowy wójt Krasocina - najbogatszej gminy w naszym powiecie (biorąc pod uwagę wysokość dochodów w przeliczeniu na jednego mieszkańca) – otrzymał najmniejsze wynagrodzenie ze wszystkich wójtów - niecałe 8 000 złotych brutto. Jego poprzednik Józef Siwek, który był wójtem przez 19 lat, zarabiał o 1 600 złotych więcej. Radni obcięli pensję wójtowi, ale nie sobie – dalej dostawali po 700 złotych na miesiąc (głośny był tam bunt sołtysów w tej sprawie w 2009 roku).

Dopiero po 9 miesiącach rządów nowego wójta krasocińscy radni zgodzili się, żeby podnieść Gliścińskiemu pensję do poziomu jego poprzednika, czyli do 9 530 złotych brutto. Ireneusz Gliściński, co warto podkreślić, jako jedyny wójt w powiecie, zatrudnił sobie do pomocy zastępcę w osobie Jacka Sienkiewicza z Włoszczowy, któremu ustalił pobory na poziomie około 7 500 złotych brutto. Nie wszystkim podobała się ta decyzja. W ubiegłym roku Sienkiewicz, tak jak inni pracownicy Urzędu Gminy Krasocin, dostał 5-procentową podwyżkę – obecnie, jako wicewójt i sekretarz gminy w jednej osobie, zarabia bez 2 złotych – 8 000 zł brutto.

Po wyborach samorządowych nie zmieniono, natomiast, wynagrodzenie nowego wójta gminy Secemin Sławomira Krzysztofika. Miesięcznie zarabiał on tyle samo, co jego poprzednik Józef Bujak, czyli 8 100 złotych brutto. Dopiero pod koniec 2012 roku Rada Gminy podniosła mu pensję o 880 złotych do poziomu 8 980 złotych brutto (porównywalnego do wójta Kluczewska). Przy okazji radni podwyższyli też sobie diety. Przewodniczącemu wzrosła o 100 złotych na miesiąc, wiceprzewodniczącemu o 60 złotych, natomiast radnym o 50 złotych za udział w sesji rady. Podniesiono też diety sołtysom o 20 złotych. Zmiany te weszły w życie od 2013 roku.        

Kontrowersje swego czasu wywołała też podwyżka wynagrodzenia starosty włoszczowskiego Zbigniewa Matyśkiewicza, która miała miejsce pod koniec 2011 roku. Rada, jak pamiętamy, podniosła mu pensję o 1 667 złotych z 9 330 złotych do 10 997 zł brutto. Przewodniczący rady Jarosław Ratusznik uważał, że należało się staroście, który zarabiał najmniej ze wszystkich włodarzy powiatów w województwie. Opozycja ostro skrytykowała ten pomysł.

 

Tylko być radnym

Jak widać, niezłe pieniądze można zarobić, pracując w samorządach, zwłaszcza radzie miejskiej i powiatu, biorąc pod uwagę, że obowiązki szeregowego radnego zajmują zaledwie… kilka godzin w miesiącu (spotkania na 1-2 komisjach i sesji). Tymczasem diety tych radnych przekraczają niejednokrotnie miesięczne pensje sprzedawczyń w sklepach spożywczych. Najwięcej w powiecie biorą radni miejscy – 850 złotych, radni powiatowi mają o 100 złotych mniej.

Warto wspomnieć, że w ubiegłym roku radni gminy Włoszczowa nie spotykali się na sesjach przez ponad trzy miesiące (czytaj: nie pracowali), a mimo to dostawali co miesiąc po 850 złotych. Na same diety dla nich zarezerwowano w tegorocznym budżecie aż 245 tysięcy złotych. Nic dziwnego, że ludzie tak pchają się do samorządów. Podczas ostatnich wyborów było ponad 13 kandydatów na jedno miejsce do Rady Powiatu i ponad 10 osób do Rady Miejskiej!        

Zdecydowanie więcej obowiązków, i co za tym idzie wyższe wynagrodzenia, mają przewodniczący rad. Ich zadaniem jest przede wszystkim organizowanie pracy rady oraz prowadzenie obrad. Szefowie rad pełnią też dyżury – we Włoszczowie raz w tygodniu przez dwie godziny. W ciągu całego miesiąca taki przewodniczący poświęca się pracy samorządowej łącznie nie więcej jak tydzień czasu. I bierze za to prawie 2 000 złotych na rękę. Czy to dużo, niech ocenią sami wyborcy, z których podatków utrzymywana jest samorządowa świta.

/BAR/

 


Miesięczne wynagrodzenia włodarzy gmin i powiatu (kwoty brutto)

Starosta włoszczowski – 10 997 zł

Wicestarosta włoszczowski – 8 600 zł

Burmistrz Włoszczowy – 11 760 zł

Zastępca burmistrza Włoszczowy – 8 200 zł

Wójt gminy Krasocin – 9 530 zł

Zastępca wójta gminy Krasocin – 7 998 zł

Wójt gminy Kluczewsko – 8 970 zł

Wójt gminy Secemin – 8 980 zł

Wójt gminy Moskorzew – 8 700 zł

Wójt gminy Radków – 8 140 zł

Członek Zarządu Powiatu – 1 298 zł netto

 

Miesięczne diety przewodniczących rad (kwoty netto)

Powiat włoszczowski – 1 854 zł

Gmina Włoszczowa – 1 987 zł

Gmina Krasocin – 1 100 zł

Gmina Kluczewsko – 1 200 zł

Gmina Secemin – 1 100 zł

Gmina Moskorzew - 900 zł

Gmina Radków – 1 100 zł

 

Miesięczne diety wiceprzewodniczących rad (kwoty netto)

Powiat włoszczowski – 1 112 zł

Gmina Włoszczowa – 1 053 zł

Gmina Krasocin – 750 zł

Gmina Kluczewsko – 250 zł

Gmina Secemin – 560 zł

Gmina Moskorzew – 450 zł

Gmina Radków – 170 zł (za udział w posiedzeniu rady)

 

Miesięczne diety przewodniczących stałych komisji rady (kwoty netto)

Powiat włoszczowski – 1 020 zł

Gmina Włoszczowa – 1 053 zł

Gmina Krasocin – 800 zł

Gmina Kluczewsko – 250 zł

Gmina Secemin – 190 zł (za udział w posiedzeniu komisji)

Gmina Moskorzew – 250 zł

Gmina Radków – 190 zł (za udział w posiedzeniu komisji)

 

Miesięczne diety radnych (kwoty netto)

Powiat włoszczowski – 741 zł

Gmina Włoszczowa - 854 zł

Gmina Krasocin - 700 zł

Gmina Kluczewsko - 150 zł

Gmina Secemin - 200 zł (za udział w sesji) plus 150 zł (za udział w posiedzeniu komisji)

Gmina Moskorzew - 200 zł

Gmina Radków – 170 zł (za udział w każdym posiedzeniu)

 

Diety sołtysów za udział w sesji (kwoty netto)

Gmina Włoszczowa - 100 zł

Gmina Krasocin – 150 zł

Gmina Kluczewsko – 75 zł

Gmina Secemin – 70 zł

Gmina Moskorzew – 50 zł

Gmina Radków – 136 zł

 

SONDA TLW INFO

Co mieszkańcy gminy Włoszczowa sądzą o wynagrodzeniach naszych samorządowców?

Marian Mazur, emeryt z Włoszczowy: - Moim zdaniem zarabiają trochę za dużo. Zwłaszcza teraz, w czasach kryzysu, gdy jest duże bezrobocie w mieście i powiecie, a ludzie nie mają pieniędzy na podstawowe rzeczy.

Maciej Budzynowski, bezrobotny z Włoszczowy: - Na pewno starosta i burmistrz zarabiają za dużo. Niektórzy radni miejscy, moim zdaniem, zasługują na takie diety.

Jarosław Czechowski, zarządca nieruchomościami we Włoszczowie: - Moim zdaniem wynagrodzenie burmistrza, jego zastępcy i sekretarza gminy jest sporym obciążeniem dla budżetu. Jeszcze zatrudnili sobie rzecznika prasowego w takim małym mieście. Gmina jest poważnie zadłużona, mało inwestycji się robi, zatem wynagrodzenia zarządu gminy też powinny być stosunkowo niższe. Diety radnych również powinny być mniejsze. Pracownicy w niektórych prywatnych firmach za cały miesiąc pracy dostają tyle samo, co radni wezmą za udział w jednej sesji i komisji. Radni powinni pełnić mandat społecznie, a nie na zasadzie dorobienia sobie do wypłaty.

Krzysztof Koza, przedsiębiorca z Włoszczowy: - Wynagrodzenia naszych władz są za wysokie w stosunku do tego, co zarabiają burmistrzowie i prezydenci dużo większych miast. Duże miasta mają więcej zakładów pracy, prowadzą większe i więcej inwestycji, mają też o wiele więcej problemów. Pensja burmistrza Włoszczowy zbliżona jest do wynagrodzeń niektórych prezydentów o wiele większych miast. To jest nielogiczne.

 

Krzysztof Malinowski, sprzedawca w sklepie wędkarskim we Włoszczowie: - To zdecydowanie za dużo - mam na myśli diety radnych. Za co oni biorą te pieniądze? To jakieś nieporozumienie.

 

Leon Gawron, rolnik z Włoszczowy: - Radni są tylko od brania pieniędzy, pchają się do kasy. Powinni dostawać za sesję gorzką herbatę z pączkiem, a nie po 850 złotych. Wtedy by żadnego nie było.

Zofia Wójcik, nauczyciel w stanie nieczynnym z Dankowa Małego: - Uważam, że nasi włodarze za dużo zarabiają. Niech zobaczą, ile zarabia się w niektórych zakładach pracy i przełożą to na swoje pobory. Ale czy syty głodnego zrozumie?

poniedziałek, 21 styczeń 2013 18:21
Czytaj dalej... 7

sesja 22 III 600 x 400Służby wojewody kontrolowały działania władz gminy Włoszczowa. Wykazano rażące uchybienia

 

Wojewoda świętokrzyski Bożentyna Pałka-Koruba oceniła negatywnie załatwianie skarg i wniosków przez przewodniczącego Rady Miejskiej Mariana Hebdowskiego. Działania burmistrza Bartłomieja Dorywalskiego w tej materii oceniła pozytywne, ale z nieprawidłowościami.

niedziela, 30 grudzień 2012 22:59
Czytaj dalej... 6

maszglos

22 lata temu 27 maja odbyły się w Polsce pierwsze wybory samorządowe. Z tej okazji przypomnimy jakie prawa ma każdy mieszkaniec względem lokalnych władz.

sobota, 26 maj 2012 18:33
Czytaj dalej... 24

Nihil novi

W poniedziałek, 26 marca w sali konferencyjnej Starostwa odbyła się sesja rady powiatu. Głównym punktem była debata na temat likwidacji sądu rejonowego. Udział w niej wzięło pięcioro świętokrzyskich posłów. Przełomu w sprawie nie było.

 

poniedziałek, 26 marzec 2012 23:22
Czytaj dalej... 1

sesja 22 III 600 x 400

Podczas piątkowej sesji rady miejskiej radni przyjęli szereg nowych uchwał. Tym razem obyło się bez dyskusji. Przy okazji rozmowy o włoszczowskich mediach burmistrz Bartłomiej Dorywalski wypowiedział się na temat kontrowersyjnego filmu „Człowiek z lasu”.

piątek, 23 marzec 2012 23:05
Czytaj dalej... 1

Włoszczowscy urzędnicy pomagali w zeznaniach podatkowych

75 osób odwiedziło w sobotę fiskus w ramach dnia otwartego. Podobna akcja zostanie przeprowadzona pod koniec kwietnia.

fiskus

sobota, 10 marzec 2012 13:58
Czytaj dalej... 2

tlw.info.pl

Top Desktop version