Włoszczowski Portal Informacyjno-Medialny

DSC 1170 600 x 397

fot.: W "Pastorałce" zagrały m.in. (od lewej): Karolina Łukasik, Patrycja Piątek, Marysia Borowska i Kasia Ciupa.

Piątkowa premiera muzyczno – teatralnej sztuki „Pastorałka" zebrała nadkomplet publiczności. W sali widowiskowo-kinowej włoszczowskiego Domu Kultury ludzie zapełnili każde wolne miejsce. Zbigniew Woldański po raz kolejny sprawdził się w roli szlifierza diamentów.

TLW Info: Po premierze „Calineczki” powiedział Pan dziennikarzowi TLW info, że czuje się jak „szlifierz diamentów”. Widząc kolejną sztukę nie ma wątpliwości, wydobywa Pan z tych młodych ludzi to co cenne - ich pasje i zaangażowanie. Proszę zdradzić jak Panu udaje się to? Przecież często słyszy się, że obecnie młodzi ludzie zainteresowani są tylko komputerami i trudno zmotywować ich do innej aktywności. To co mogliśmy po raz kolejny oglądać na scenie DK przeczy takiej opinii. W czym tkwi tajemnica Pana sukcesu w pracy z młodymi ludźmi?

Zbigniew Woldański: Tu nie ma żadnej tajemnicy, każdy z nas lubi być doceniony, chwalony, ja tylko daję im taką możliwość. Nie udałoby się to pewnie od razu, ale po pierwszych sukcesach ci młodzi ludzie po prostu mi zaufali. A ja ze swej strony staram się tego zaufania nie stracić. Traktuję te „moje dzieci” po przyjacielsku, a one odwzajemniają się solidnością, zaangażowaniem. Ot, cała recepta.

TLW: Tematy pisanych przez Pana sztuk zawsze niosą ze sobą przesłanie, niektórzy określają to drugim dnem. Oglądając Pana przedstawienia stwierdzam, że jest Pan bardzo wnikliwym obserwatorem otaczającej nas rzeczywistości. Czy spodziewał się Pan, że przesłania, które niosą Pana sztuki spotkają się z tak dobrym przyjęciem? To, że tak jest nie ma wątpliwości a świadczy o tym zainteresowanie jakie wśród mieszkańców wzbudzają reżyserowane przez Pana przedstawienie. Po ostatnim przedstawieniu żartowano w kuluarach, że na marcową premierę „Babińca” trzeba przychodzić dwie godziny wcześniej aby mieć miejsce.

ZW: No cóż, co do miejsc, niestety liczba jest ograniczona, natomiast co do przesłania jakie niosą moje przedstawienia to mogę powiedzieć tylko tyle, łatwiej się pisze i pracuje na materiale który jest o czymś. Dlatego moje teksty są opowieściami o życiu.

DSC 1206 600 x 410

fot.: Na zakończenie przedstawienia, kolędę "Cicha noc" zaśpiewała Dominika Bałazińska

TLW: To, co zwraca uwagę gdy oglądała się Pana przedstawienia to scenografia. Tu również widać pełny profesjonalizm. Kamienica z Pastorałki robi wrażenie. Proszę zdradzić czytelnikom skąd taka mnogość talentów? Kim tak na prawdę jest Zbigniew Woldański? Bardziej scenarzystą? Reżyserem? Czy może scenografem?

ZW: Wszystkim po trosze, w tego typu pracy to bardzo wygodne nie trzeba marnować czasu na tłumaczenie osobom trzecim czego potrzebuję, jakie są moje oczekiwania. A te talenty, albo raczej uzdolnienia, zapewne odziedziczyłem po rodzicach.

TLW: Jakie talenty nie odkrył jeszcze przed nami Zbigniew Woldański? Podobno maluje?

ZW: Trochę maluję, choć musze przyznać, że ostatnio mam bardzo mało czasu na to moje hobby.

TLW: Czy możemy wrócić jeszcze do pana Diamentów? Proszę opowiedzieć o swoich uczniach, bo chyba takie relacje mistrz – uczeń panują na Pana zajęciach. Patrząc na Pana zespół, to chyba tylko przedszkolaka nie ma w grupie, poza tym są dzieciaki z podstawówki, gimnazjum i szkoły średniej. Studenci pewnie też by chętnie brali udział w Pana projektach, gdyby tylko mieli taką możliwość. Jak się pracuje z tak zróżnicowaną wiekowo grupą. Ile osób liczy zespół Proscenium?

ZW: Zespół nie ma stałej liczby, zmienia się w zależności od potrzeb i możliwości czasowych samych młodych artystów. A to, że są różnice wiekowe to wielki plus. Najmłodsi bowiem podpatrują tych, że tak powiem, starych wyjadaczy. To dobry sposób na edukację młodych adeptów. Relacje nie opierają się na zasadzie uczeń – nauczyciel, bo ja ich niczego nie uczę, każdy z nas jest w pewnym sensie aktorem. Pokazuję im tylko w jaki sposób wydobyć te umiejętności a przez dodanie emocji uwiarygodnić przekaz.

DSC 1225 600 x 338

fot.: Aktorzy grupy teatralnej Proscenium witają na scenie reżysera Zbigniewa Woldańskiego.

TLW: Na koniec przedstawienia, artyści Proscenium przygotowali niespodziankę. Wręczyli panu pokaźnych rozmiarów prezent… co to było? Czy może Pan zdradzić?

ZW: Tak, to kolejny dowód wdzięczności i przyjaźni, dostałem fotogram z wmontowanymi zdjęciami z naszych dotychczasowych przedstawień i prób, ze wspaniałą dedykacją. Przyznam, że ścisnęło mnie w gardle.

TLW: W teatrze aktorzy czy reżyser robią sobie wzajemnie jakieś niewinne dowcipy, często widownia nawet nie ma świadomości co się w danej chwili wydarzyło na scenie… a aktorzy mają niemały ubaw. A jak jest u was?

ZW: Tak się dzieje w teatrze, kiedy artyści znudzeni graniem setny raz tej samej sztuki robią sobie jakieś żarty. My, to znaczy „Proscenium”, najdłużej graliśmy przedstawienie chyba dziesięć czy jedenaście razy. Artyści jeszcze szlifowali swoje role, nie było więc czasu na takie żarty… ale zdarza się, że robię im niewinnego psikusa ….ale niech to pozostanie sekretem Proscenium.

TLW: Proscenium?... Skąd taki pomysł na nazwę grupy?

ZW: Proscenium to nazwa przedniej części sceny przed kurtyną, pomyślałem.. to najważniejsze miejsce dla artysty, a poza tym brzmi tak dostojnie…..

TLW: Co daje Panu największą satysfakcję w tej pracy, oczywiście nie pytam o pieniądze, bo te na budżetowej posadzie chyba nie mogą być duże. Co daje Panu taki napęd do działania?

ZW: Takie chwile jak ta, premiera, trema jak wypadniemy i wreszcie ten okrzyk szczęśliwych i zadowolonych młodych artystów. To mi daje siłę, to jest jak narkotyk, człowiek ciągle chce więcej.

TLW: A jak to było z tym Oskarem?

ZW: Dostałem figurkę Oskara od „moich dzieci” w prezencie urodzinowym. Podpisany był „Dla najlepszego Reżysera”.To najwspanialsza nagroda i zapłata za moją pracę.

TLW: Jakie są marzenia Zbigniewa Woldańskiego?  
ZW: Marzenia….. prozaiczne, pomyślność i zdrowie dla całej mojej rodziny. Resztę mogę sobie wymyślić i zrealizować na scenie.

TLW: W takim razie proszę przyjąć od redakcji portalu TLW info życzenia spełnienia marzeń i kolejnych dobrych pomysłów na scenariusz. Chętnie podejrzymy o czym, poza pomyślnością i zdrowiem, marzy Zbigniew Woldański. Dziękuję za rozmowę.

 

/AKA/

DSC 1247 600 x 378
fot. Reżyser "Pastorałki" Zbigniew Woldański i aktorzy grupy teatralnej Proscenium.

Skomentuj

(*) pola wymagane

2 komentarzy

  • Margarita

    Hey this is kind of of off topic but I was wondering if blogs use WYSIWYG editors or if you have to manually code with HTML.
    I'm starting a blog soon but have no coding experience so I wanted to
    get advice from someone with experience. Any help would be enormously appreciated!

    Margarita piątek, 14, lipiec 2017 16:23 Link do komentarza
  • Trena

    Hello, for all time i used to check weblog posts here in the early hours in the daylight, for the reason that i like to gain knowledge of more and
    more.

    Trena poniedziałek, 12, czerwiec 2017 16:49 Link do komentarza

tlw.info.pl

Top Desktop version