Włoszczowski Portal Informacyjno-Medialny

Motoryzacyjna obsesja

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Na co dzień każdy z nas ma styczność z motoryzacja. Jedni ją kochają inni wręcz nienawidzą. W moim przypadku urosła do rangi obsesji.

GLK.v01

(Fot. FK) Mercedes GLK w kopalni piasku.  

 

Motoryzacja czyli samochody, motocykle, quady, skutery śnieżne/ wodne itp. Mówi się, że każdy mężczyzna to lubi. I to prawda. Który z nas, facetów, tego nie kocha? Nieważne czy twój samochód to szybkie Gran Turismo, hot hatch czy też rodzinne Renault Scenic. Każdego z nich będziesz traktować jak członka rodziny. Wiesz o nim wszystko. Pamiętasz o jego przeglądach okresowych (które razem świętujecie w serwisie), kiedy zaczyna niedomagać robisz wszystko aby go ratować. Gdy ktoś pyta czym jeździsz, odpowiesz z dumą. Jeśli możesz się z tymi słowami utożsamić to wiedz, że psycholodzy potrafią twoją przypadłość zaszufladkować.

Moja przygoda z motoryzacja zaczęła się dawno temu. Gdy byłem dzieckiem tata wycinał z gazet strony na których były samochody, a ja wklejałem je do mojego „tajnego” segregatora. Z uporem maniaka budowałem z klocków lego najróżniejsze modele. Lubiłem czytać prasę motoryzacyjną. Z biegiem lat coraz bardziej moje hobby ewoluowało w miłość. Zaczynałem dostrzegać piękno otaczających mnie na każdym kroku samochodów. Pewnie zastanawiacie się dlaczego obsesja... Uświadomiłem sobie, że to już nie jest normalne, gdy lepiej pamiętam dzień w którym odebrałem prawo jazdy niż ten w którym poznałem moją dziewczynę. Motoryzacja cały czas jest obecna w moim życiu. Nawet gdy wybierałem studia to wybór był oczywisty - wydział samochodów i maszyn roboczych.

Pomimo mojego młodego wieku miałem styczność z wieloma pojazdami. Pierwszym samochodem którym jeździłem był Mercedes E 220 CDI (zwany potocznie okularem, W210). Wspominam go z łezką w oku. To on nauczył mnie jak w bezpieczny sposób czerpać przyjemność z jazdy. Pomimo niewielkiej mocy, 143KM, Mercedes potrafił dostarczyć potrzebnej dawki adrenaliny. Ten poczciwy staruszek zasługuje na oddzielny artykuł.

Życie maniaka motoryzacji jest trudne i nie chcę tu wspominać o naszych drobnych problemach typu nierównomiernego ścierającego się bieżnika opon czy zarysowanego lakieru na zderzaku. Tak, wiem panowie. Dla nas są to poważne problemy ale tylko dla nas. Wasze żony/ dziewczyny/ córki, a już na pewno teściowe ich nie zrozumieją. Możemy im tłumaczyć, że nasz samochód nie jest jeżdżącym rupieciem i że to normalne jak raz na jakiś czas potrzebuje większej uwagi i kilku nowych części eksploatacyjnych. Mimo to zawsze będą wypominać ile wydajemy na nie, a ile na swoją ukochaną maszynę. Czyżby zazdrość?

Na co dzień borykamy się z problemem niezrozumienia przez najbliższych i odrzucenia przez społeczeństwo. Statystyczny Polak powie, że poprzewracało nam się w głowach kupując nasze wymarzone Maserati GT lub Land Rovera Defendera. Jednak problem nie kończy się na rodzinie i sąsiadach. Kiedy chcesz sobie kupić samochód z silnikiem większym niż 2000 cm3 to do głosu dochodzą urzędnicy którzy bezczelnie stwierdzili że silnik V8 jest nie poprawny politycznie więc musimy za niego zapłacić większy podatek. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Całe szczęście że nasze pojazdy potrafią nam wynagrodzić wszystkie niedogodności dnia codziennego.

Tym tekstem chcę otworzyć serię felietonów opisujących moją pasję. Niech te artykułu będą dla laików przewodnikiem po świecie fanatyków i inspiracją dla ludzi którzy interesują się motoryzacją. 

 

/TLWInfo FK/

Skomentuj

(*) pola wymagane

1649 komentarzy

tlw.info.pl

Top Desktop version