Włoszczowski Portal Informacyjno-Medialny

środa, 14 maj 2014 17:04

Ronda ochrzczone

Parlamentarzyści i samorządowcy z PiS nadali uroczyście nazwy nowym skrzyżowaniom

rondo

Fot. TLW INFO

 

Rondo Przemysława Gosiewskiego we Włoszczowie.

Narodowe Siły Zbrojne i Przemysław Gosiewski – takich patronów wybrano dla dwóch nowo powstałych rond na drodze wojewódzkiej nr 786. „Chrzest” odbył się w niedzielę.

11.05.2014 r. kilka minut przed godz. 11, na skrzyżowaniu ulic Jędrzejowskiej i Partyzantów zastępca burmistrza Włoszczowy Stanisław Nowak w parze z poseł Marią Zubą, władzami powiatu oraz kombatantami Armii Krajowej odsłonili uroczyście rondo Narodowych Sił Zbrojnych.

Niemal w tym samym czasie, przy skrzyżowaniu ulic 1 Maja, Czarnieckiego i Kościuszki , burmistrz Bartłomiej Dorywalski razem z senator Beata Gosiewską i mieszkańcem Ryszardem Macherskim (inicjatorem nadania Przemysławowi Gosiewskiemu Honorowego Obywatelstwa Włoszczowy) otwarli rondo im. Przemysława Gosiewskiego.

W uroczystości wzięli udział radni miejscy i powiatowi z PiS oraz garstka grupka zaproszonych gości – głównie sympatyków tej partii. W wydarzeniu tym uczestniczy też sztandary gminy Włoszczowa, powiatu i Armii Krajowej.

/TLW INFO/

Dział: Aktualności
wtorek, 29 kwiecień 2014 22:31

Potrzebny schodołaz

Uczniowie I LO we Włoszczowie zbierają pieniądze dla chorego kolegi

schodolaz

(fot. rehalift.pl/images/products/schodolazy_i_inne/sunwa_treppenkuli/sunwa_treppenkuli_1.jpg)

Licealiści z „Sikorskiego” organizują akcję charytatywną na rzecz swojego kolegi chorego na dystrofię. Chcą kupić dla niego schodołaz umożliwiający poruszanie się.

Schodołaz kosztuje 16.500 zł. W ramach zbiórki wewnątrzszkolnej udało się zebrać już 2000 zł. Jedna osoba wpłaciła na konto Fundacji I Liceum Ogólnokształcącego kwotę 100 zł. Nr Fundacji to 43 8525 0002 0000 0010 6180 0001 – każda pomoc będzie mile widziana.

Aby uzyskać brakujące 14.400 zł, uczniowie I LO planują w najbliższych dniach sprzedaż cegiełek o wartości 3 zł oraz dyskotekę charytatywną w Powiatowym Centrum Kulturalno-Rekreacyjnym. Odbędzie się ona 29.04.2014 r. Poprowadzi ją za darmo Mikołaj Wójcik (didżej Mikołaj). Na dyskotece zagra włoszczowski zespół Medyk.

W planach jest też kwesta w dniu 18.05.2014 r. przed kościołami Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz Błogosławionego Józefa Pawłowskiego z Grona 108 Męczenników we Włoszczowie.

19-letni uczeń nie uczęszcza do szkoły, właściwie nie opuszcza swojego pokoju. Schodołaz zamontowany na klatce schodowej bloku, w którym mieszka, ułatwiłby mu opuszczenie czterech ścian pokoju.

/TLW info/

Dział: SLIDER
środa, 30 kwiecień 2014 02:20

Majówka przed Domem Kultury

 

Obchody 10 rocznicy wstąpienia do Unii Europejskiej we Włoszczowie 

majowka

 

Majowka – 1.05.2014 r. wystąpi we Włoszczowie zespół Vena Valley z Częstochowy. (Fot. archiwum prywatne)

 

Włoszczowski Dom Kultury zaprasza mieszkańców na majówkę, która odbędzie się w czwartek o godzinie 15:00. Wystąpią zespoły Vena Valley i Bakshish.

majowka plakat2

Na festynie zaprezentowane zostaną projekty Domu Kultury dofinansowane ze środków Unii Europejskiej. Będą organizowane konkursy wiedzy o UE oraz o projektach unijnych realizowanych w naszym mieście. Dla dzieci będzie wesołe miasteczko, dla dorosłych gastronomia.

Nie zabraknie też koncertów, m.in. zespołu młodzieżowego Medyk z Włoszczowy, grupy Vena Valley z Częstochowy, a na koniec wystąpi gwiazda majówki - zespół reagge Bakshish z Kluczborka, którego koncert rozpoczyna się o godzinie 19:00.

W piątek, 2.05.2014 r. przed DK odbędzie się kolejna impreza majówkowa. Tym razem będzie to piknik ekologiczny, organizowany przez Urząd Gminy we Włoszczowie. Start o godzinie 14:00. Gwiazdami festynu będą zespoły Recycling Band i The Ponczoha – koncert o godzinie 20:30.

/TLW INFO/

Dział: Rozrywka
niedziela, 27 kwiecień 2014 13:27

Wybrali kotłownię Stolbudu

Rada Miejska we Włoszczowie zdecydowała, kto będzie dostarczał ciepło dla mieszkańców. To było do przewidzenia

cieplo

 

Fot. TLW INFO Cieplo – Większość radnych miejskich zdecydowała, że ciepło do Włoszczowy będzie w dalszym ciągu dostarczane ze Stolbudu tą magistralą ciepłowniczą, która powoduje bardzo duże straty na przesyle. 

 

Kotłownia węglowa Stolbudu S.A. będzie w dalszym ciągu produkować i sprzedawać ciepło dla miasta. Zdecydowali o tym radni koalicyjni burmistrza. Umowa z zakładem ma być podpisana na 10 lat. Decyzja wywołała oburzenie największych odbiorców ciepła.

23.04.2014 r. we włoszczowskim magistracie odbyło się posiedzenie wszystkich komisji Rady Miejskiej. Głównym celem było podjęcie ostatecznej decyzji w sprawie wyboru źródła zaopatrzenia miasta w energię cieplną.

ZESPÓŁ GRADA

Wcześniej burmistrz Włoszczowy Bartłomiej Dorywalski powołał specjalny zespół na czele z prezesem PGKiM Markiem Gradem, który miał przygotować analizę i podpowiedzieć radzie, które źródło ciepła będzie najkorzystniejsze dla miasta: kotłownia węglowa Stolbudu Włoszczowa S.A., czy kotłownia na gaz ziemny, powstała na bazie wymiennikowni.

Zespół Marka Grada uznał, że najlepszym wyjściem będzie korzystanie w dalszym ciągu z kotłowni Stolbudu. Miała za tym przemawiać m.in. niższa cena za jeden gigadżul wytworzonego i dostarczonego do miasta ciepła w wysokości 66 zł (gaz, jak wyliczono, byłby dużo droższy - 84 zł/GJ).

WARUNKI STOLBUDU

Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej we Włoszczowie podjęło rozmowy z zarządem spółki Stolbud. Firma postawiła kilka warunków, co do dalszej współpracy w zakresie sprzedaży ciepła: umowa podpisana przez prezesa PGKiM oraz burmistrza w formie kontrasygnaty na czas określony – 10 lat, zamówiona moc będzie nie mniejsza nić 6 megawatów każdego roku, a zakup nie mniejszy niż 55 000 megadżuli rocznie.

Spółka Stolbud zobowiązała się, że na własny koszt wyremontuje kocioł w swojej kotłowni (szacowany koszt 3 - 3,5 miliona złotych). Gmina, natomiast będzie musiała przebudować dwukilometrową magistralę ciepłowniczą, żeby ograniczyć do minimum starty na przesyle ciepła, które wynoszą rocznie około 500 000 zł.

Przewidywany koszt przebudowy całego ciepłociągu napowietrznego, który poniesie PGKiM, to 4,5 – 6,5 miliona złotych. Marek Grad poinformował, że można otrzymać 50% dofinansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

ZA I PRZECIW

- To dyktat na 10 lat! – ostrzegał Jarosław Czechowski, zarządca wspólnot mieszkaniowych we Włoszczowie. – To jest monopol. Inwestujcie w swoje, nie cudze. Szanujcie siebie i wyborców. To wszystko odbije się na ich kieszeni. Nie podpisujcie tak długiej umowy. Jak można się tak uzależniać? – pytał Czechowski. - Ciepło ze Stolbudu kosztuje nie 66 zł, tylko 100 zł brutto – wyjaśniał Stanisław Arkit, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Lokator”.

Miasto powinno się uniezależnić, mieć własne źródło ciepła. Co będzie, jeśli zwiążemy się umową na 10 lat i dojdzie do tego, że ceny energii cieplnej zostaną uwolnione. Staniemy pod ścianą i będziemy musieli brać ciepło za cenę, jaką ktoś ustali. Tego się obawiam najbardziej – mówił radny Sławomir Owczarek.

- Umowa na 10 lat jest po to, żeby zakładowi zwróciły się nakłady amortyzacyjne, poniesione na remont kotła – wyjaśnił radny Czesław Młynarczyk, brygadzista - palacz kotłów w Stolbudzie. – Człowiekiem o tej pozycji, jak pan Wypychewicz, nie czerpie korzyści z ciepła. Mieszka tu, interesuje się tym miastem – bronił swojego pracodawcy również radny Marek Gołda, kierownik magazynów materiałowych w Stolbudzie. – Zysk z ciepła jest na granicy opłacalności – twierdził Marek Grad, prezes PGKiM.

RADA ZDEZORIENTOWANA

Radni byli zdezorientowani. Dyskusja trwała już blisko 3 godziny. – Nie jesteśmy w stanie podjąć rozsądnej decyzji w chwili obecnej – powiedział Marian Hebdowski, przewodniczący Rady Miejskiej. Radny Leszek Kotulski apelował, żeby odłożyć głosowanie na później, powołać komisję złożoną z radnych, wynegocjować lepszą cenę ze Stolbudem.

Hebdowski ogłosił 15 minut przerwy. Radni koalicyjni burmistrza spotkali się za zamkniętymi drzwiami i ustalili taktykę. Wynik głosowania był do przewidzenia. Najpierw większością głosów odrzucono propozycję powołania komisji złożonej z członków Rady Miejskiej, a następnie zdecydowano o zaopatrzeniu Włoszczowy w energię cieplną z wykorzystaniem istniejącej kotłowni węglowej Stolbudu.

Przy okazji wyszło też na jaw, że za przygotowanie audytu energetycznego, dotyczącego przystosowania kotłowni szpitalnej na ogrzewanie gazem ziemnym, PGKiM zapłaciło firmie zewnętrznej 7500 zł. To opracowanie nie pomogło włoszczowskiej radzie w niczym. – Pieniądze wyrzucono w błoto – padały komentarze.

/TLW INFO/

Dział: Wiadomości
wtorek, 05 marzec 2013 19:31

Wielka debata w sprawie drogi 786

Do czego doprowadza brak konsultacji społecznych z mieszkańcami Włoszczowy? Ludzie chcą referendum.

 

Dział: Wiadomości
sobota, 02 marzec 2013 12:05

Wrócił, aby budować

Oceniamy półmetek kadencji burmistrza gminy Włoszczowa. Rozliczamy go z obietnic wyborczych.

Dział: Wiadomości

Mówi o tym najnowszy raport o stanie samorządności terytorialnej w Polsce

 

Mija rok, jak burmistrz Włoszczowy Bartłomiej Dorywalski zatrudnił rzecznika prasowego, który redaguje dla gminy i powiatu gazetkę samorządową, za którą płacą podatnicy. Koszt to około 20 000,00 złotych na rok, nie licząc wynagrodzenia rzecznika. Medioznawcy podkreślają, że „takiego stanu rzeczy nie może tolerować żadne prawo”.

Dział: Wiadomości
piątek, 22 luty 2013 11:20

Tak dla wiatraków, nie dla stacji paliw

Burmistrz Włoszczowy nierówno traktuje przedsiębiorców – twierdzi Stowarzyszenie Włoszczowa – Stop Podziałom

 wiatraki

5 lutego 2013 roku do Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej we Włoszczowie wpłynął wniosek o zbadanie sprawy traktowania miejscowego i obcego inwestora przez władze gminy. Chodzi o Henryka Migacza i Green Power Development z Krakowa.

 

Dział: Wiadomości
piątek, 15 luty 2013 11:24

Eksburmistrz znów w sądzie

Józef Grabalski został uniewinniony w sprawie strefy wodnej, ale prokurator rejonowy nie daje mu spokoju. Sprawa ruszyła od nowa

dsc 0102gk-is-184

2,5 roku temu zapadł wyrok w sprawie Józefa Grabalskiego, Stanisława Klapy i Stanisława Wójcika. Prokurator oskarżył ich o działanie na szkodę gminy i korupcję – chodziło o głośną sprawę stref ochronnych wody. Oskarżeni zostali uniewinnieni, a sprawa umorzona. Ale „wolnością” nie cieszyli się długo.

 

 

SĄD WE WŁOSZCZOWIE: - NIEWINNI!

 

30 sierpnia 2010 roku Sąd Rejonowy we Włoszczowie, po przeszło półtorej roku trwania procesu karnego, uniewinnił od wszystkich zarzutów trzech znanych samorządowców – byłego burmistrza Gminy Włoszczowa Józefa Grabalskiego, jego zastępcę Stanisława Klapę oraz byłego radnego Rady Miejskiej Stanisława Wójcika. Prokurator rejonowy Zbigniew Cegieła oskarżył ich o działanie na szkodę gminy i korupcję.

 

Sędzia Małgorzata Zyzik tak wówczas uzasadniała wyrok uniewinniający: - W tej sprawie brakowało dostatecznych dowodów winy oskarżonych, zabrakło znamion przestępstwa, dlatego sąd postanowił wszystkich uniewinnić od zarzucanych im czynów. Zdaniem sądu pewne działania oskarżonych, z etycznego punktu widzenia, mogły być inaczej prowadzone, ale nie może to mieć przełożenia na ich odpowiedzialność karną. Sąd nie brał pod uwagę aspektów politycznych sprawy. Ocenie podlegały tylko twarde dowody, a te przemawiały na korzyść oskarżonych – twierdziła sędzia Zyzik.

 

Sąd we Włoszczowie zasądził na rzecz każdego z uniewinnionych po 1 903 złote zwrotu kosztów poniesionych przez nich na obronę. Wszystkie koszty pokrył Skarb Państwa. Jak pisało wówczas „Echo Dnia” – „po wyjściu z sali rozpraw samorządowcy nie chcieli komentować wyroku, podobnie jak ich oskarżyciel. Widać było, że są bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi, że po półtorej roku ciągania ich po sądach proces wreszcie się zakończył oczyszczeniem ich ze wszystkich zarzutów”.

 

- Wierzyłem w sprawiedliwy wyrok niezawisłego sądu Rzeczypospolitej Polskiej. Natomiast to, co przez ostatnie trzy lata przeżyła moja rodzina i ja, nie da się opowiedzieć w jednym zdaniu. To wszystko bardzo boli, tym bardziej, że w tę sprawę zaangażowane były osoby, które uważałem za przyjaciół i dobrych znajomych - komentował później wyrok radny Stanisław Wójcik, obecnie prezes Strunobet-Migacz sp. z o.o. Na ogłoszeniu wyroku był obecny jego najmłodszy syn – 15-letni Radek.

 

Obrona twierdziła, że ta sprawa opierała się na „absurdalnych, wydumanych zarzutach prokuratora, które nie miały żadnego oparcia w rzeczywistości”. Adwokaci oskarżonych, w tym znany ekspert od prawa karnego, profesor Piotr Kruszyński z Warszawy, twierdzili, że sprawa stref wodnych we Włoszczowie miała „wybitnie polityczny charakter”.    

 

 

 

PROKURATOR: - WINNI!

 

SĄD OKRĘGOWY: - WYROK UCHYLONY, AKT OSKARŻENIA DO ZWROTU.

 

Innego zdania był prokurator Zbigniew Cegieła. Odwołał się on od nieprawomocnego wyroku Sądu Rejonowego we Włoszczowie do Sądu Okręgowego w Kielcach. Zarzucił sądowi pierwszej instancji błędy w ustaleniach faktycznych i obrazę przepisów kodeksu postępowania karnego, które – zdaniem prokuratora Cegieły – miały wpływ na treść orzeczenia i doprowadziły do uniewinnienia oskarżonych samorządowców od zarzucanych im czynów. Zbigniew Cegieła domagał się uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

 

Sąd Okręgowy w Kielcach uchylił wyrok sądu pierwszej instancji. Wytknął podległemu Sądowi Rejonowemu poważne uchybienia procesowe. „Utrzymanie w mocy tego wyroku byłoby rażąco niesprawiedliwe” – stwierdził sąd drugiej instancji. Sąd odwoławczy podzielał zdanie prokuratora, że w tej sprawie „doszło do ewidentnej obrazy” artykułów kodeksu karnego.

 

Sąd kielecki potwierdził, że zebrany materiał dowodowy w tej sprawie był bardzo obszerny, że przesłuchano bardzo wielu świadków, że zgromadzono szereg dokumentów, tymczasem sąd włoszczowski wydając wyrok uniewinniający „w ogóle nie dokonał oceny tego materiału i nie odniósł się do dowodów”. Podkreślono, że sąd pierwszej instancji naruszył prawo procesowe!

 

Sąd Okręgowy miał też poważne zastrzeżenia do prokuratora. Zwrócił uwagę podległemu Sądowi Rejonowemu, aby oddał akta sprawy Zbigniewowi Cegiele w celu uzupełnienia istotnych braków postępowania przygotowawczego, a konkretnie poprawienia aktu oskarżenia. Chodziło o postawione zarzuty, które – zdaniem sądu odwoławczego – są niejasno sformułowane dla oskarżonych, co ograniczało ich prawo do obrony.

 

Rozbudowane zarzuty, które stanowią kilkustronicowe opowiadania, zamiast zwięzłego, precyzyjnego opisu przestępnego zachowania, czynią cały akt oskarżenia niejasnym, niezrozumiałym, i niewątpliwie ograniczają one prawo oskarżonych do obrony. Każdy z nich musi bowiem wiedzieć, przed czym ma się bronić” – poinstruował Sąd Okręgowy, zalecając, aby akt oskarżenia był poprawiony.
Sąd nakazał także przeanalizowanie sprawy od nowa, postawienie prawidłowych pod względem prawnym zarzutów i dopiero wtedy ewentualne wniesienie aktu oskarżenia. Tym samym potwierdził to, co od początku procesu twierdzili obrońcy oskarżonych.  
      

 

 sąd

 

OSKARŻENI: - PROKURATOR CHCE NAS WYELIMINOWAĆ!

 

11 stycznia 2012 roku Sąd Rejonowy we Włoszczowie przekazał akta sprawy prokuratorowi w celu uzupełnienia „istotnych braków śledztwa”. Zbigniew Cegieła wniósł zażalenie do Sądu Okręgowego, ale 29 marca zostało ono uchylone. Sąd nakazał poprawienie aktu oskarżenia. Prokurator, zdaniem oskarżonych, zmienił nieznacznie akt oskarżenia i przekazał go sądowi. Rozprawa karna ruszyła od nowa. Pierwsza odbyła się w listopadzie, druga w grudniu. Najbliższa będzie 19 lutego we Włoszczowie.

 

5 listopada 2012 roku oskarżeni zwrócili się do Wydziału Karnego Sądu Rejonowego we Włoszczowie o umorzenie postępowania z uwagi na „bezpodstawność aktu oskarżenia” oraz konieczność „usunięcia istotnych braków postępowania przygotowawczego”, co nakazał sąd prokuratorowi. Stwierdzili, że nowy akt oskarżenia jest niemal identyczny ze „starym”, zakwestionowanym przez Sąd Okręgowy. Miesiąc później, 19 grudnia oskarżeni zwrócili się ponownie do sądu o zobowiązanie prokuratora do uzupełnienia braków w akcie oskarżenia, zarzucając ponadto
prokuratorowi podawanie „nieprawdziwych informacji”.

 

Tolerowanie takich bezprawnych praktyk Prokuratury Rejonowej we Włoszczowie narusza rażąco nasze prawa i wolności obywatelskie. Przypomina to najgorsze praktyki z lat minionych. Będąc podejrzanymi i oskarżonymi od ponad pięciu lat odnosimy wrażenie, iż celem jest wyeliminowanie nas z życia publicznego w naszym małym mieście. Przecież ta sprawa może jeszcze potrwać wiele kolejnych lat. Niektórzy z nas byli już wielokrotnie uniewinniani z zarzutów stawianych przez prokuratora Zbigniewa Cegiełę i Bartłomieja Dorywalskiego - aktualnego burmistrza Gminy Włoszczowa” – napisali Józef Grabalski i Stanisław Klapa.

 

Byli samorządowcy poskarżyli się na to postępowanie również do Sądu Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego Izby Karnej w Warszawie i poprosili o objęcie tej sprawy wewnętrznym nadzorem administracyjnym. Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie odpisał im 15 stycznia tego roku, że nie znajduje ku temu podstaw. Stwierdził, że sąd nie może wpłynąć na złożony akt oskarżenia, tylko powinien kontynuować postępowanie w ramach postawionych przez prokuratora zarzutów. Jednak z uwagi na długotrwałość tego postępowania (piąty rok), prezes Sądu Apelacyjnego zwrócił się do prezesa Sądu Okręgowego o rozważenie objęcia nadzorem administracyjnym tej sprawy.

 

 

 

PYTANIA BEZ ODPOWIEDZI

 

Czy celem prokuratora rejonowego we Włoszczowie jest, jak twierdzą Grabalski, Klapa i Wójcik, wyeliminowanie ich z życia publicznego? Zadaliśmy to pytanie na piśmie Sławomirowi Mielniczukowi, rzecznikowi Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Nie odpisał nam. Odpowiedzi na zadane przez naszą redakcję pytania nie udzielił również Marcin Chałoński, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kielcach. Zapytaliśmy pana sędziego, dlaczego ta sprawa ciągnie się tak długo, czy w państwie prawa możliwa jest sytuacja, aby osoby były oskarżane i sądzone przez co najmniej 5 lat, a także czy prezes Sądu Okręgowego w Kielcach obejmie nadzorem administracyjnym tę sprawę oraz czy postępowanie to nie powinno rozpocząć się od nowa przed Sądem Rejonowym w Jędrzejowie – Wydziałem Zamiejscowym we Włoszczowie, skoro w życie weszła już reforma sądownictwa. Organy wymiaru sprawiedliwości milczą.

 

 

 

/SKO/

hydrant 450 x 600

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TLW INFO PYTA

Co pan sądzi o uchyleniu wyroku uniewinniającego i wznowieniu przez sąd sprawy karnej dotyczącej stref ochronnych ujęć wody we Włoszczowie, w której jest pan jedną z oskarżonych osób?

Józef Grabalski, były burmistrz Gminy Włoszczowa: - To żenujące, aż brakuje mi słów. W ostatnich latach byłem sześć razy oskarżany. Najcięższe zarzuty stawiano mi po zawiadomieniach do prokuratury autorstwa mojego następcy na stanowisku burmistrza. I tak było też w tym przypadku. We wszystkich tych sprawach zostałem uniewinniony. Ciągany byłem po sądach przez wiele lat, przez co cierpiałem ja i moja rodzina. I teraz znowu nie dają mi spokoju.

 

 

 

 

 

 

 

Za co oskarżono byłych samorządowców?

Sprawa dotyczy zmiany stref ochronnych ujęć wody we Włoszczowie. W 2005 roku ówczesny burmistrz Gminy Włoszczowa Józef Grabalski zwrócił się do dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie o zmianę strefy wodnej z 1998 roku, ustanowionej decyzją wojewody kieleckiego. Uważał on, że stara strefa jest za duża w stosunku do potrzeb poboru wody przez miasto i ogranicza rozwój Włoszczowy w zakresie nowych inwestycji. Strefę chciano zmniejszyć między innymi po to, aby znany przedsiębiorca Henryk Migacz mógł postawić stację paliw z myjnią naprzeciwko cmentarza przy ulicy Partyzantów, gdzie znajdowała się stara strefa. W 2007 roku, na wniosek burmistrza Grabalskiego, strefa wodna została zmniejszona. Następca Józefa Grabalskiego na stanowisku burmistrza Bartłomiej Dorywalski oznajmił Radzie Miejskiej nowej kadencji, że widzi „przekręt” w działaniach swojego poprzednika. Rada upoważniła burmistrza Dorywalskiego do skierowania sprawy do organów ścigania w związku – jak stwierdzono – z możliwością popełnienia przestępstwa. Burmistrz zawiadomił Centralne Biuro Antykorupcyjne w Warszawie i Prokuraturę Rejonową we Włoszczowie. W Sylwestra 2008 roku prokurator rejonowy Zbigniew Cegieła skierował do sądu włoszczowskiego akt oskarżenia przeciwko Józefowi Grabalskiemu i Stanisławowi Klapie, oskarżając ich o przekroczenie uprawnień służbowych oraz działanie na szkodę interesu gminy. Dla byłego burmistrza Grabalskiego domagał się kary 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem kary na 4 lata oraz 2 000 złotych grzywny. Dla jego zastępcy Stanisława Klapy żądał roku i sześciu miesięcy więzienia z zawieszeniem na 4 lata oraz 1 600 złotych grzywny. Radnego Stanisława Wójcika oskarżył o przyjęcie korzyści osobistej i zażądał kary 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 5 lat oraz 3 600 złotych grzywny. Po 2,5 roku trwania procesu karnego Sąd Rejonowy we Włoszczowie uniewinnił oskarżonych od wszystkich zarzutów. Wyrok nie był prawomocny. Prokurator odwołał się. Sąd Okręgowy uchylił wyrok sądu pierwszej instancji i sprawa wróciła na wokandę od nowa.  

 

 

Psychoza na punkcie stref

Dla włoszczowskich urzędników sprawa zmiany stref ochronnych wody w mieście stała się wręcz obsesją. Przykładem była chociażby zmiana wyglądu strony internetowej Gminy Włoszczowa na kolor czarny - jak podczas żałoby narodowej, co miało symbolizować zastój gospodarczy Włoszczowy na wiele lat. Głośna była też sprawa anteny do rozprowadzania Internetu na budynku Czarnieckiej Górki, którą chciał zamontować pewien młody człowiek, ale sekretarz gminy mu zabroniła, tłumacząc, że na tym terenie leży strefa ochronna wód i nie może postawić anteny na dachu budynku…

 

Dział: Wiadomości
Strona 1 z 8

tlw.info.pl

Top Desktop version